Pechowa Dwunastka: Gra do jednej bramki

 „Gra do jednej bramki” czy bardziej dosłownie, dążenie do wspólnego celu zazwyczaj bywa trudne do osiągnięcia zarówno w ramach środowiska zawodowego jak i prywatnego. Wszędzie tam, gdzie pojawiają się choćby dwie osoby, co najmniej dwa punkty widzenia zaczynają mieć znaczenie. Dlaczego o tym wspominamy w kontekście pechowej dwunastki błędów ludzkich?
Z powodu braku współpracy, jako jednego z bardziej oczywistych czynników prowadzących do incydentu czy wypadku. Ten składnik porażki jest tak powszechny i jednocześnie tak szeroko akceptowany, że z łatwością można odnaleźć go praktycznie w każdym incydencie bezpieczeństwa. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka sytuacji, gdzie jego obecność znacznie utrudnia powrót do stanu normalnego i najczęściej eskaluje zakres strat wynikających z incydentu.

Zacznijmy od ofiar. Przyjęło się powszechnie uważać (zapewne w wyniku próby szybkiego rozwiązania problemu), że obecnie obserwowana w mediach duża skala zjawiska kradzieży tożsamości i oszustw finansowych z jej użyciem wynika głownie z winy samych ofiar – braku ich współpracy w zakresie stosowania dobrych praktyk i uważności. Faktyczną skalę zjawiska można prześledzić w tym raporcie i choć dane wskazują na zmniejszenie zjawiska (wbrew doniesieniom medialnym) to autorzy raportu między innymi wskazują na związek pomiędzy szybką reakcją użytkowników i zastrzeżeniem dokumentu tożsamości (baza ma ponad 1.7 mln rekordów w tym roku). Mimo tego pozytywnego trendu, około 12 zdarzeń tego typu występujących każdego dnia wskazuje, że problem nadal istnieje i nie jest marginalny. Dlaczego „nie współpracujemy” jako użytkownicy z zalecanymi dobrymi praktykami? Do głównych powodów zaliczamy:

  1. Założenie, że błędy i wypadki nas nie dotyczą, zdarzają się wyłącznie innym
  2. Brak świadomości konsekwencji
  3. Brak wiedzy na temat dobrych praktyk
  4. Brak organizacji, a przez to czasu na dobre praktyki
  5. Zbyt dużą pewność siebie
  6. Poleganie na przekonaniu, że „na pewno ktoś o to dba, ja nie muszę”
  7. Brak wypracowanych nawyków uwzględniających dobre praktyki

Ten sam problem nazywany w środowisku służbowym „brakiem zgodności z wymogami” jest często objawem różnicy w priorytetach bądź celach pomiędzy „niezgodnym” użytkownikiem a organizacją.

Idąc dalej tym tropem, szybko odnaleźć można dalsze przykłady obecności czynnika „braku współpracy”:

  1. „nie mam na to czasu” – jedna z najczęściej powtarzanych fraz związanych z ochroną własnych interesów i nie dostrzeganiem wspólnego celu, występuje powszechnie w organizacjach ze złym zarządzaniem zasobami i brakiem ustalonych priorytetów zadań, pojawia się gdy personel nie jest pewny swojej pozycji i stosuje strategię „nic beze mnie” tworząc sytuacje pojedynczego punktu awarii/szyjki butelki. Pozornie ta strategia promuje współpracę z tym konkretnym pracownikiem, jednak efektywnie prowadzi do utrudnień komunikacyjnych, przestojów w realizacji zadań, presji na wszystkich uczestników procesu. Przeciwdziałanie temu efektowi wymaga rozwijania kompetencji Poznaj, Prywatność oraz Odzyskaj. Organizacyjnie należy upewnić się, że wspólny cel jest wartością znaną i akceptowaną we współpracujących grupach a priorytety ich zadań mają na celu realizację tego celu. Promowanie komunikacji, dyskusji, kanału zwrotnego dla decyzji i świętowania sukcesu są kluczowymi strategiami przeciwdziałania temu czynnikowi.
  2. „malowanie trawy na zielono” – strategia ukrywania dowodów w przypadku zapytania o stan faktyczny, manipulacja dostępnymi danymi na własną korzyść (na poziomie osobistym lub grupy/jednostki organizacyjnej), ponownie ma swoje źródło w braku zarządzania zasobami i przypisania priorytetów do zadań, prowadzi do powstania i utrwalenia błędnego obrazu sytuacji, podejmowaniu wadliwych decyzji i braku świadomości istniejących (ukrytych) podatności jak i znacznego utrudnienia powrotu do stanu normalnego w przypadku braku współpracy przy reakcji na incydent (patrz następny punkt). Konsekwencje tej strategii są bardzo kosztowne, często powodując dużo poważniejsze straty niż tylko bezpośrednie koszty incydentu, prowadzą bowiem do utraty zaufania, zwolnień, wzmocnienia efektu strachu i winy w organizacji, co z kolei zwiększa motywację do pogłębienia tego zjawiska, pozornie wbrew oczekiwaniom. Kompetencje jakie należy wzmocnić to Poznaj, Rozwaga, Reaguj. Strategie organizacyjne przeciwdziałania temu efektowi to promowanie kultury „bez winy”, poszukiwanie prawdziwych źródeł problemów, edukacja, komunikacja i promowanie gier zespołowych wraz z oczywistym promowaniem pracowników i postaw pro-aktywnych w zakresie bezpieczeństwa.
  3. „to nie ja” – postawa powszechnie spotykana w obliczu konsekwencji wynikających z incydentu bezpieczeństwa. Jest to naturalna reakcja na stres i niespodziewane konsekwencje w ramach próby ich uniknięcia. Efekty tej postawy to mylenie lub podawanie błędnych faktów, zaciemnianie wiedzy, zmiana chronologii wydarzeń – choć zazwyczaj jest to efekt stresu i faktycznego jego wpływu na zdolności postrzegania i zapamiętywania faktów, to po upływie czasu (kilkanaście godzin) staje się już celową strategią ochronną, gdzie fałszowanie obrazu rzeczywistości na własna korzyść staje się celowym zadaniem. W konsekwencji reakcja na incydent i powrót do stanu normalnego znacznie się wydłuża, pojawiają się ślepe wątki, spowalniające i utrudniające faktyczną reakcję na zagrożenie. Głównym powodem późniejszego „braku współpracy” ofiary jest jego przeświadczenie o zeznawaniu przeciwko sobie w związku z obowiązującą w organizacji kulturą winy. Kompetencje jakie należy wzmocnić to Rozwaga (szczególnie z naciskiem na konsekwencje własnych czynów), Reaguj (z naciskiem na możliwość ograniczenia strat przy szybkim raporcie), Odzyskaj (wsparcie dla powrotu do stanu normalnego). Organizacyjnie, krytycznym dla wyeliminowania tego zjawiska jest promowanie „kultury bez winy”, w ramach której z porażek wyciągane są lekcje, których koszt nie ponosi jedynie „operator-ofiara”, wysoce zalecane jest również częste i obejmujące wszystkich pracowników testowanie planów reakcji na incydent wraz ze scenariuszami charakterystycznymi dla każdego pracownika, pozwalające mu zrozumieć odpowiedzialność jaką ponosi na swoim stanowisku pracy.

Przy okazji braku pracy zespołowej nie można nie wspomnieć o kluczowym aspekcie wymiany informacji o zagrożeniach i reakcji na historyczne zdarzenia, oczekiwane od profesjonalistów zajmujących się bezpieczeństwem informacji. Przykładem braku takiej pracy zespołowej i poważnych jej konsekwencji jest incydent w firmie Norsk Hydro, gdzie znany wcześniej malware nie został prawidłowo potraktowany przez dostawców rozwiązań bezpieczeństwa, co uniemożliwiło zablokowanie zagrożenia w momencie jego instalacji. Jak się okazuje, rozwiązaniem mogło być odwołanie znanego certyfikatu, którym podpisany był złośliwy kod, co ułatwiłoby jego zablokowanie albo choćby informacje o anomalnym zachowaniu. Tą unikalną perspektywą problemu Norsk Hydro podzielił się Kevin Beaumont tutaj. Problem wymiany informacji i współpracy organizacji i podmiotów gospodarczych oraz zespołów badaczy czy „obrońców” odpowiedzialnych za reakcję na zagrożenia technologiczne, stanowi podstawę szeregu rekomendacji i dyrektyw, włączając w to: Dyrektywę NIS (a w konsekwencji polską ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa), oraz ostatni Cybersecurity Act dający trwały mandat Europejskiej Agencji Cyberbezpieczeństwa (wcześniej ENISA), wspominając tylko aktywność Uni Europejskiej w zakresie wzmocnienia „pracy zespołowej” w celu zapewnienia bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni.

Powyższe przykłady braku pracy zespołowej, czy braku współpracy są jedynie przykładami. Każdy osobiście jest w stanie znaleźć ich więcej w swoim otoczeniu prywatnym i służbowym. Główne pytanie, które pozostawiamy do samodzielnej odpowiedzi to: co z tą wiedzą zrobimy i kiedy?

Spokojnego dnia!

Artur Marek Maciąg

Inicjatywa Kultury Bezpieczeństwa, doświadczony ekspert i pasjonat bezpieczeństwa informacji.

 

 

PECHOWA DWUNASTKA: Utrata uwagi

Pechowa dwunastka pojawia się na naszym życiu w sposób jawny, gdy oprócz symptomów naszego „pecha” mniej lub bardziej świadomie docieramy do prawdziwej przyczyny problemu, jak brak: zasobów, wiedzy, współpracy, komunikacji, świadomości i asertywności.

Gdybyśmy jednak mieli nieco więcej czasu oraz zdystansowaną perspektywę na badany problem, dostrzec możemy elementy mające dużo większy wpływ niż te wymienione, jak: presja, stres, zmęczenie, zwyczaje, samozadowolenie i dzisiejszy temat – utrata uwagi.

Jeśli kogoś dziwi taki, a nie inny wybór tych grup, niech spojrzy na problem z punktu widzenia czasu. Problemy zidentyfikowane w grupie pierwszej opisują zdarzenia dłuższe, dostrzegalne, te z grupy drugiej mają charakter tymczasowy, ulotny, przez co dużo trudniejszy do zrozumienia i docenienia ich prawdziwego znaczenia.

Ale dość teoretyzowania, czas na przykłady. Utrata uwagi nie wydaje się czymś szczególnie istotnym w przypadku bezpieczeństwa informacji, gdzie nikogo nie rozjedziemy (jeszcze) lub nie przygnieciemy jakimś żelastwem. Jak to jednak w życiu bywa, wszyscy możemy być ugotowani, jak ta żaba, o ile tylko temperaturę „wody” ktoś podnosi powoli. Takim najpowszechniejszym przykładem dewastacyjnego efektu utraty uwagi jest… proces logowania. Każdy z nas, prawdopodobnie kilka razy dziennie wprowadza jakieś hasło lub pin, czasami to samo, kilkukrotnie. Często w wielu sytuacjach, prowadząc rozmowę, myśląc o czymś intensywnie, idąc ulicą (na smartfonie), czy zaraz przed, lub chwilę po aktywności, która pochłonęła nas w całości (jak ważne spotkanie lub presja czasu). Ile razy zdarzyło nam się „o mały włos” nie zablokować konta? Polityki kontroli dostępu zazwyczaj zakładają 3 błędne próby, w sytuacji rozproszenia uwagi, to o jakieś 20 za mało.

Dla haseł, które wprowadzamy często, które mamy „w palcach” (a tak naprawdę wspierane są pamięcią sensoryczną) i dla których nie musimy się zastanawiać, tylko zwyczajnie je wpisujemy – utrata uwagi jedynie w przypadku silnych bodźców może mieć istotne znaczenie. Jednak wymóg zmiany hasła co 30 dni i praktyczne podejście do NIE blokowania ekranu prowadzi, w skutkach do sporego wysiłku i skupienia w celu nie tylko przypomnienia hasła, ale i jego wprowadzenia (tak, znaki specjalne, cyfry i generalnie losowe hasło jest trudne do wpisania). Poziom trudności rośnie, gdy klawiatura jest inna niż zazwyczaj używamy, gdy klawisze (ekranowe) są za małe, gdy robimy to jedną ręką (a nie dwiema jak zazwyczaj). Wtedy zwykłe dźwięki, dostrzeżenie czegoś kątem oka, czy nawet powiadomienie na „ekranie” utrudnia i często uniemożliwia poprawne wprowadzenie hasła.

Zablokowanie konta, w wyniku wielokrotnego wprowadzenia hasła wydaje się małym problemem, jednak w przypadku presji czasu, lub długiego procesu odblokowania (czy to czasowego, czy złożonego z wielu czynności) prowadzi do frustracji, wzrostu stresu, niekontrolowanej konsumpcji zasobów, poczucia winy, ograniczenia świadomości kontekstu i wielu innych negatywnych efektów, które bezpośrednio mogą doprowadzić do incydentu.

Nie trzeba daleko szukać. Czas utracony na odblokowaniu konta (lub dłuższy związany z resetem hasła i jego zapamiętaniem) może wywołać na nas presję, która ograniczy naszą zdolność poznawczą oraz czujność, pod pretekstem skupienia na zwiększeniu wydajności, co znowu prowadzi do bezpośredniego wykonywania poleceń, bez ich kwestionowania, co jest efektem oczekiwanym przez atakujących za pomocą phishingu i pretekstu. Warto również pamiętać, że utrata uwagi zostaje na dłużej i najczęściej prowadzi do lawinowego efektu wzmacniania kolejnych czynników Pechowej Dwunastki.

Innym przykładem dewastacyjnej roli utraty uwagi jest praca na dwóch środowiskach, produkcyjnym i testowym (czy też oficjalnej i roboczej wersji pliku), gdzie różnice graficzne pomiędzy oboma środowiskami są minimalne i wymagają skupienia oraz zwracania uwagi na szczegóły. To jest sytuacja „dojrzała” do incydentu bezpieczeństwa informacji.

Kolejnym przykładem negatywnych skutków utraty uwagi jest wykonywanie poleceń zgodnie z listą kontrolną. Rozproszenie uwagi, czy to przez rozmowę, czy inną czynność, prowadzi do powrotu do pracy, z założeniem „dokończonego” zadania, nad którym pracowaliśmy i przejścia do kolejnego kroku. Jest to naturalna strategia mózgu związana z identyfikacją „widzianych” już dzisiaj sytuacji. To, że zadania te nie zostały dokończone, nie jest tutaj kluczowe w procesie poznawczym. Dlatego jednym z tak efektywnych sposobów na przeciwdziałanie błędom wynikającym z utraty uwagi jest posiadanie szczegółowej listy kontrolnej (rozróżnialne zadania na pierwszy rzut oka), stosowanej wraz ze strategią cofnięcia się o kilka kroków w celu zweryfikowania czy przed utratą uwagi, wszystko zostało poprawnie wykonane.

Ostatecznie, tym co działa w pokonywaniu czynnika utraty uwagi jest zrobienie sobie przerwy. A jeśli sytuacja zdarza się za często, wdrożenie zmiany okoliczności, które wprowadzają czynnik rozproszenia uwagi. Warto przy tym wziąć pod uwagę nasze zdolności poznawcze i uwzględnić zarówno funkcjonowanie naszych zmysłów (tak, hałas i oświetlenie ma znaczenie), jak i interfejs narzędzi z jakimi pracujemy. Dlatego tak ważne jest również dobre zrozumienie i zapoznanie się z narzędziami, jak i dbanie o ich stan. Ciągłe ignorowanie monitów o aktualizację, czy błędów wspiera czynnik utraty uwagi, rozpraszając nas i utrudniając pracę.

Podsumowując, utrata uwagi zdarza się każdemu, niestety równie powszechne jest nietraktowanie jej poważnie. Jako, że zarówno sama, jak i chętnie z innymi elementami Pechowej dwunastki prowadzi do błędów ludzkich, stanowiących symptomy poważnych incydentów bezpieczeństwa organizacji – warto:

  1. Znać ograniczenia stosowanych narzędzi (Ochroń 🔒) i potrafić z nich korzystać, oraz równie ważne jak zaprzestać ich użytkowania, gdy zwyczajnie nasza uwaga jest zbyt rozproszona
  2. Posiadać plan zapasowy (Odzyskaj 🔃), na sytuację, gdy zwyczajnie (np. w wyniku emocji) nie jesteśmy w stanie stosować typowych narzędzi -np. poprosić kogoś innego, zrobić sobie przerwę, uspokoić emocje,
  3. Zawsze i wszędzie pamiętać o wartościach jakie wchodzą w grę (Prywatność ⛔) i na ile ignorowanie naszego braku uwagi może im zagrozić (jak np. oddanie się pod kontrolę atakującego metodami inżynierii społecznej)
  4. Mieć na uwadze konsekwencje realizowanych czynów (Rozwaga 🔥), o ile zablokowanie dostępu do jednego z dziesiątków sklepów internetowych może stanowić problem, to jednak zablokowanie dostępu do poczty czy konta bankowego może mieć dużo poważniejszy wpływ na nas.

Na sam koniec, w ramach powiązania doświadczeń życiowych z bezpieczeństwem informacji, pamiętajmy, że najpoważniejszym i najczęściej występującym wyciekiem danych jest ten, który ma miejsce w związku z zagubieniem, kradzieżą lub uszkodzeniem urządzeń z danymi. Zdecydowana większość tych sytuacji ma miejsce z powodu utraty uwagi. Warto zatem o nią dbać. Dla bezpieczeństwa naszych danych i interesów.

Spokojnego dnia!

 

Artur Marek Maciąg

Inicjatywa Kultury Bezpieczeństwa, doświadczony expert i pasjonat bezpieczeństwa informacji.

PECHOWA DWUNASTKA: Brak zasobów

Czwarty czynnik wspierający błędy ludzkie, w ramach Pechowej Dwunastki to brak zasobów. Wygląda całkiem trywialnie i praktycznie daje się zamknąć w prostym stwierdzeniu: „Z pustego to i Salomon nie naleje”. Czyżby?

Brak zasobów, postrzegany najczęściej jako forma ograniczenia zaplanowanego działania, stosuje się do tej samej zasady co ograniczenia, w ogóle. Nasze życiowe doświadczenia podsuwają wiele przykładów, gdzie brak świadomości, że coś nie można, lub że się nie da, nie przeszkodziło faktycznie wykonać zaplanowany zamiar. Na drugim końcu tego problematycznego kija stoi motywacja wraz z jej siłą do działania wbrew rozsądkowi i przesłankom. I tak, prosty w zasadzie problem braku zasobów, który powinien doprowadzić do żądania ich uzupełnienia i oczekiwania na możliwość działania zgodnie z zasadami wprowadza na scenę kreatywność oraz iluzję potencjału, czy to z powodu braku świadomości czy olbrzymiej motywacji.

Przykłady znamy wszyscy:

  1. Brak czasu, wpływający na jakość wykonanej pracy, nasze zmęczenie i generujący szkodliwy stres,
  2. Brak materiałów, wpływający znowu na jakość pracy i narażający nas na odpowiedzialność za prowizorki,
  3. Brak reguł lub ich przekraczanie, które zagraża wartością jakie cenimy, w tym prywatności czy zdrowiu,
  4. Brak siły roboczej, wpływający na wszystkie wcześniej wymienione.

W świecie cyber, praktycznie każde zagrożenie jakie znamy związane jest z brakiem zasobów i przekraczaniem obowiązujących standardów w imię kreatywności rozwiązań wynikających z tego braku. Są to:

  1. Phishing – temat rzeka, ofiara wyobraża siebie czerpiącą korzyści z czegoś co jest ograniczone czasowo lub dostępnością, jak ekskluzywne treści, przeceny, zyski… dobrze dobrana przynęta jest wysoce skuteczna. Innym przykładem jest brak jasno określonych zasad i ich łamania, przez co przekraczanie ustalonych zabezpieczeń powinno zawsze zostać wykryte i odrzucone, a jednak BEC, czyli „oszustwo na prezesa” przyniosło w tym roku dwukrotnie więcej strat finansowych niż w roku 2018 zgodnie z raportem FBI zamykając się w kwocie około 1,3 miliarda dolarów (https://www.zdnet.com/article/fbi-us-companies-lost-1-3-billion-in-2018-due-to-bec-scams/) .
  2. Podatności w oprogramowaniu – słabości kodu, wynikające ze sztywnych ram czasowych, presji na zespołach deweloperów oraz krótkim lub prawie zerowym czasie poświęconym testom bezpieczeństwa tworzonego kodu jest głównym źródłem problemu „podatności dnia zero” czyli błędów występujących w kodzie, którego właściciele właśnie dowiedzieli się o ich istnieniu. Niestety proces naprawy błędów, jest zarówno kosztowny, zajmujący więcej czasu niż ich testowanie, jest również (właśnie z uwagi na presję czasu) przyczyną powstawania nowych błędów, które również będą kiedyś klasy „zero”. Tak prosta mechanika wydaje się absurdalnie irracjonalna, jednak stanowi tło praktycznie każdego procesu rozwoju oprogramowania od małych firm po wielkie korporacje. Często przyczyną nie jest nawet kod, który został napisany przez pracowników firmy, ale sposób w jaki został użyty kod open-source. Statystyki są mocno niepokojące, wskazują, że około 60% kodu ma podatności w komponentach zewnętrznych. Dodatkowo warto pamiętać, że znajomość podatności w jednym publicznym komponencie pozwala atakować wiele celów używających tego komponentu, co zmniejsza koszt ataku i zwiększa jego popularność (https://www.cyberscoop.com/bootstrap-sass-infected-snyk-rubygems/).
  3. Brak aktualizacji infrastruktury – podatności typu dnia zerowego są problemem samym w sobie, jednak najbardziej przerażający jest brak zamykania podatności istniejącymi łatami. Oczywiście wymówek jest tyle ile przypadków włamań. Od braku zasobów ludzkich, braku zdefiniowanych przerw serwisowych i planowanych włączeń usługi, przez brak wsparcia producenta dla przestarzałego produktu (ktoś przegapił cykl życia technologii), brak procedur testowych, czy choćby bardziej podstawowy – brak środowiska testowego, gdzie można określić wpływ poprawki na środowisko. Praca na infrastrukturze produkcyjnej w warunkach mocno ograniczonego czasu, czy wręcz incydentu, prowadzi do sprzężenia z czynnikiem stresu i prowadzi do powstania kolejnych błędów.
  4. Brak „zapasu” – zarówno począwszy od zasobów eksploatowanych „pod dach”, jak i planów naprawczych, gdzie procedury BCP/DR przechodzą testy dla elementów infrastruktury, nigdy jednak nie były testowane, czy nawet skalowane na większe awarie, dotyczące choćby i 50% całej infrastruktury. W tym segmencie znajdujemy również kopie zapasowe, których brak testów z uwagi na nieistniejące środowisko zapasowe wprowadza czynnik niepewności przy procedurach odtworzenia. Niestety w wielu przypadkach dotyczy to również strategii archiwum danych, gdzie z uwagi na ograniczenia budżetu, brak monitorowania cyklu życia technologii często prozaicznie nie ma na czym odtworzyć danych lub nie ma osoby która jest w stanie daną technologię obsłużyć.

Jak przeciwdziałać czynnikowi ograniczonych zasobów? Choć to brzmi banalnie prosto, takie jest: Trzeba mieć plan. Dotyczy to zarówno zasobów infrastruktury jak i personelu.

Taki plan powinien uwzględniać:

  1. konsumpcję zasobów,
  2. koszty utrzymania,
  3. koszty zaopatrywania w komponenty oraz wymiany,
  4. cykl życia zasobów (sam zakup to dopiero początek opowieści),
  5. optymalizację użycia zasobów,
  6. racjonalne powiązanie z procesem wnioskowania o nowe zasoby.

Dodatkowo plan nie wdrożony, przetestowany i poprawiany regularnie, zwyczajnie nie działa i nie rozwiązuje problemu… co więcej sam stanowi inny problem, iluzji rozwiązania problemu.

Na poziomie osobistym, problem braku zasobów to kwestia 💬 reakcji na bieżące warunki pracy i 🚫asertywność w zakresie stawianych wymogów. Nie tylko nie należy zgadzać się na pracę bez zabezpieczenia w warunkach podwyższonego ryzyka, jak również silnie eskalować problem braku reakcji na zgłoszone ryzyka. W praktyce oznacza to, że praca na sprzęcie prywatnym naraża na straty finansowe i kłopoty prawne nie tylko pracodawcę, ale i nas samych oraz naszych bliskich. Praca ponad siły, w warunkach przedłużającego się stresu związana jest z ekstremalnie wysokim kosztem relaksu i naprawiania zdrowia, o ile to w ogóle będzie możliwe. Depresja, brak poczucia wartości czy brak możliwości wpływu na sytuację wokoło siebie jest obecnie problemem cywilizacyjnym wynikającym bezpośrednio ze stanu akceptowania czynnika braku zasobów i promowania „kreatywnego rozwiązania problemu kosztów”.

Gdy zjawisko dotyka zabezpieczeń informacji czy bezpieczeństwa fizycznego – nie ma miejsca na kompromisy. Przekraczanie granicy w pierwszej sytuacji prowadzi do kar finansowych i odpowiedzialności osobistej (tak, ostatecznie zostajemy sami z problemem), w drugiej zaś do utraty zdrowia lub życia swojego, współpracowników lub rodziny (jak np. wypadek samochodowy w wyniku przemęczenia bądź niesprawnego sprzętu).
Dlatego kompetencja 🔥rozwagi stanowi miarę naszego zaangażowania. Nie można podać uniwersalnego rozwiązania tego problemu, jednak posiadanie sprawnego planu zarządzania zasobami i potrzebami, wraz z komunikacją uwzględniającą realia zastosowanych ograniczeń technologicznych i proceduralnych (🔒ochroń) jak i zaangażowanego personelu (👤szacunek) stanowią niezbędny punkt wyjścia. Warto tutaj zaznaczyć, podsumowując, że procesy, ludzie i technologie w dowolnej konfiguracji zawsze są podatne na problem ograniczonych zasobów, a skuteczne nimi zarządzanie nie polega na „kreatywnym nalewaniu z pustego”, tylko racjonalnej i bazującej na liczbach, ilościowej analizie ryzyka.

 

Artur Marek Maciąg

Inicjatywa Kultury Bezpieczeństwa, doświadczony expert i pasjonat bezpieczeństwa informacji.

Autor artykułów z kategorii
bezpieczeństwo ICT i aplikacji.

Jest wieloletnim ekspertem z zakresu zarządzania systemami IT i bezpieczeństwa. Specjalizuje się w analizach podatności i testach bezpieczeństwa.

Autor artykułów z kategorii
człowiek słabe ogniwo.

Inicjatywa Kultury Bezpieczeństwa, doświadczony expert i pasjonat bezpieczeństwa informacji.